MISJA I PROBLEMY „PRZY OKAZJI”

          Pamiętam kilka niezwykłych wydarzeń z życia o. Józefa Kozłowskiego SJ. Kiedyś zwierzył się nam, że gdy pisał książkę „Duch Święty w działaniu”, akurat odwiedzał swoich rodziców, więc pisał w swoim domu rodzinnym. Był wieczór, na biurku stała zapalona lampka, ojciec przysiadł sobie na chwilę na łóżku. A tu nagle zapaliła się poduszka, a po chwili łóżko stanęło w płomieniach! Zaznaczam, że nie mogło się to stać od lampki, bo ta nadal stała na biurku.

Czytaj więcej : Misja i problemy „przy okazji”

OJCIEC UCZYŁ MNIE ROZEZNAWAĆ…

Był rok 1978, na Kopiej Górce w Krościenku n/Dunajcem, w ośrodku oazowym odbywał się kurs KODA. Brałam w nim udział jako przyszła animatorka oazowa. W kaplicy Chrystusa Sługi, na modlitwie doświadczyłam niezwykłego spotkania z Nim i wówczas dojrzała we mnie myśl o wstąpieniu do zakonu.

Czytaj dalej :Ojciec uczył mnie rozeznawać...

UCZYŁ NAS SŁUŻYĆ INNYM

Pewnego dnia rano próbowałam iść do spowiedzi w moim kościele parafialnym. Był zamknięty, więc wsiadłam w tramwaj i pojechałam do jezuitów. Była już dziesiąta, dawno po Mszy porannej, więc ani kościół nie powinien być otwarty, ani ksiądz nie powinien stać na schodach. A tu stał – z wyciągniętą ręką, i powiedział: „Czekałem na ciebie”. To był o. Józef Kozłowski. Dziś już nie pamiętam, czy ta spowiedź się odbyła, ale ojciec zaprosił mnie na spotkanie modlitewne grupy Odnowy w Duchu Świętym.

Czytaj więcej :Uczył nas służyć innym

POPROWADZIŁ MNIE DO NOWEGO ŻYCIA

       Ojciec Józef Kozłowski to osoba, która do końca życia pozostanie mi w pamięci. Po raz pierwszy miałam go okazję spotkać na Mszy w intencji uzdrowienia. Ale… nic nie rozumiałam z tego, co mówił na kazaniu. Wiele osób się zachwycało, a ja zupełnie jakbym rozum straciła – nie rozumiałam ani słowa! Po pewnym czasie zrozumiałam, że problem polegał na tym, że on mówił z Ducha Świętego, a ja tej Osoby jeszcze nie znałam. Ale kiedy po Seminarium Odnowy Życia w Duchu Świętym poszłam na Mszę odprawianą przez o. Józefa – nie dość, że rozumiałam wszystko, to jeszcze Ojciec wypowiadał słowa, które opisywały moje życie i sytuacje, jakie kiedyś przeżyłam lub właśnie przeżywałam.

Czytaj dalej :Poprowadził mnie do Nowego Życia

TAKI NORMALNY ŚWIĘTY ...

Jestem siostrą zakonną, elżbietanką z Wrocławskiej Prowincji. Zastanawiałam się, jak napisać o tym, czego Pan Bóg dokonał w moim życiu przez o. Józefa Kozłowskiego. Podczas modlitwy przyszły mi do głowy słowa o. Józefa – o miłości, wdzięczności i radości. I właśnie o tym chcę napisać.

Ojcze, tak szybko odszedłeś, a ja nie zdążyłam Ci podziękować za tak wiele rzeczy! Na przykład za to spotkanie w Lubomierzu w 1995 r., od którego wszystko się zaczęło…

Czytaj dalej :Taki Normalny Święty…

BYŁ OPIEKUNEM MOJEJ RODZINY

      Gdy jesienią 1991 r. trafiłam do wspólnoty „Mocni w Duchu”, miałam 19 lat. Szukałam rozpaczliwie Boga i kogoś, kto nauczy mnie żyć. Potrzebowałam wzoru dobrego nauczyciela, życzliwego człowieka, który rozumie świat i problemy ludzi. Takim człowiekiem był dla mnie o. Józef. Opiekował się wspólnotami modlitewnymi i wiernymi w swojej parafii jak dobry pasterz. Prowadził swoje stada po pastwiskach życia. Nauczał z miłością i troską o każdego z nas. Był przyjazny, ludzki, serdeczny. Mówił o Jezusie, jakby Go znał – naśladował Go, wielbił i czcił. Bóg całkowicie wypełniał Jego życie.

Czytaj dalej: : Był opiekunem mojej rodziny

POKAZAŁ MI MOC DUCHA ŚWIĘTEGO

       Przyjechałam do Polski z Brazylii. Zamieszkałam u starszej pani, którą nazywałam „babcią”. Pewnego dnia jej stary znajomy, o. Józef zaprosił nas na rozmowę. Był ciekawy, co taka młoda kobieta z Brazylii robi w Polsce. Wtedy nikt tego nie rozumiał, nawet moja rodzina z Brazylii nie chciała, abym jechała tak daleko. I po co?

       Myślałam, że będę tu rok, nauczę się języka i wrócę do domu. Ale w tej prywatnej rozmowie z o. Józefem, Ojciec sam mi wyjaśnił, dlaczego tutaj przyjechałam – ponieważ to Bóg chciał mnie w Polsce. Zażartował wtedy: „Bóg wziął cię za włosy i przerzucił przez ocean do Polski”.

Czytaj dalej :Pokazał mi moc Ducha Świętego