Przyjąć cierpienie

PRZYJĄĆ CIERPIENIE

O stanie zdrowia o. Józefa Kozłowskiego pisze o. Józef Łągwa, superior Domu Zakonnego oo. Jezuitów w Łodzi a zarazem proboszcz parafii, w której odbywają się comiesięczne msze w intencji uzdrowienia.

Minęły już 3 miesiące choroby naszego współbrata, o. Józefa Kozłowskiego. Lekarze, opiekujący się ojcem, mówią, że nadal utrzymuje się stan ciężki, choć stabilny. Podawane są najlepsze leki, jakie stosuje się są przy schorzeniu, jakim jest zapalenie trzustki. Co kilka dni lekarze przeprowadzają zabieg higieny jamy brzusznej i sprawdzają, jak postępuje rekonwalescencja trzustki. To, co współczesna medycyna może zrobić, jest robione. Przyjeżdżając do szpitala, wielokrotnie stwierdziłem, że opieka medyczna nad chorym jest dobra, personel naprawdę daje z siebie wszystko i widać, że lekarze podchodzą do sprawy z sercem.
Padają pytania, dlaczego o. Józef nie jest przewożony do Łodzi. Przyczyną jest to, że ojciec jest nieprzytomny i leży pod respiratorem, dlatego żadna z osób odpowiedzialnych za niego, nie może podjąć takiego ryzyka, aby nie narazić ojca na niebezpieczeństwo transportu. Odłączenie respiratora na kilka godzin jest niemożliwe.

Czytaj dalej:Przyjąć cierpienie

Homilia

Homilia z Mszy św. pogrzebowej śp. o. Józefa Kozłowskiego SJ

ŚWIATŁA WIECZERNIKA


Odejście Pana Jezusa, na które przygotowywał On swoich uczniów i o którym czytamy w Liturgii Słowa po Uroczystości Wniebowstąpienia, zapoczątkowało nowy sposób Jego obecności. Jest to obecność w mocy Ducha Świętego. On sprawia, że jesteśmy stawiani w bezpośredniej, intymnej relacji z Panem Jezusem, nie tylko na poziomie umysłu, ale przede wszystkim na poziomie serca. To głębokie wewnętrzne doświadczenie kształtuje nowy sposób naszej relacji z Bogiem, oparty na przyjaźni ogarniającej całego człowieka, wszystkie jego zmysły, całą osobę.
Tym szczególnym wyczuciem został obdarowany o. Józef w czasie, kiedy jeszcze jako kleryk Towarzystwa Jezusowego przygotowywał się do kapłaństwa. To była chyba kluczowa tajemnica jego osobowości i pogodnego spojrzenia, jakim obdarowywał wszystkich ludzi. Gdy pierwszy raz spotkałem się z jego uśmiechem, powiedziałem sobie: Z takim człowiekiem będzie mi bardzo dobrze. I tak rzeczywiście było.
Ojciec Józef należał do grona tych osób, które jako pierwsze uświadomiły nam, że polski Kościół wciąż przeżywa Pięćdziesiątnicę - Zesłanie Ducha Świętego, stanowiące ciągle trwającą rzeczywistość. Był odkrywcą i promotorem nowych dróg ewangelizacji, która zawsze powinna odpowiadać na potrzeby współczesnego człowieka. Kładł bardzo silny akcent na wiarę będącą głębokim przeżyciem obecności i działania Pana Boga, tu i teraz. Wszyscy widzieli w nim człowieka utożsamiającego się ze swoim powołaniem. Chrystus był jego życiem 24 godziny na dobę. Ojciec Józef miał zawsze szczęśliwe oczy, gdy opowiadał jak wielkie rzeczy czyni Pan Bóg w życiu ludzi, jakich spotkał. To chyba było jego największą radością.

 

Czytaj więcej:Homilia

Konferencja

Ostatnia konferencja o. Józefa Kozłowskiego SJ wygłoszona podczas koncertu ewangelizacyjnego zespołu "Mocni w Duchu" na Politechnice Łódzkiej (11.12.2002).

Zawsze szukamy i oczekujemy czegoś lub kogoś. Nasze życie upływa pomiędzy powitaniem a rozstaniem. Mamy nadzieję znaleźć dobrego mistrza, nauczyciela, promotora; oczekujemy spotkania właściwej osoby. Jak jednak możemy spotkać drugiego człowieka, jeśli nie spotkamy się najpierw z samym sobą? Istnieje niebezpieczeństwo, że w wyniku odrzucenia czy niechęci w stosunku do samego siebie możemy zacząć odczuwać niechęć do drugiego człowieka. Nie spotkamy tak naprawdę drugiego, jeśli nie przyjmiemy daru życia i daru miłości w stosunku do samego siebie. Jak moglibyśmy miłować Boga, którego nie widzimy, jeśli nie miłujemy człowieka, którego widzimy? Ten, kogo szukamy, jest w nas - to jest tajemnica spotkania z Bogiem, który daje się poznać każdemu poprzez swego Ducha, w taki sposób, aby każdy rozpoznał Jego przyjście.

Czytaj więcej:Konferencja